Dotychczasowe badania potwierdzają hipotezę, że wielkomiejska codzienność i związany z nią pośpiech, hałas i stres wpływają negatywnie na psychikę i układ nerwowy jej mieszkańców. Przeprowadzone badania wskazują na neurologiczny związek życia w mieście oraz zwiększającą się liczbę zaburzeń psychicznych i emocjonalnych mieszkańców wielkich miast.

Zespół kanadyjskich naukowców przeprowadził badania, których celem była próba odpowiedzi na pytanie, czy ryzyko depresji poporodowej związane jest z miejscem zamieszkania kobiet. Wyniki badań były jednoznaczne: kobiety w dużych miastach częściej mają problem z depresją poporodową niż matki mieszkające w mniejszych ośrodkach. Po przebadaniu ponad 6 tys. kobiet, które ze względu na wielkość miejsca pochodzenia podzielono na cztery grupy, okazało się, że największe ryzyko depresji poporodowej występuje u kobiet z największych ośrodków miejskich (10 %). Naukowcy tłumaczą tę zależność częstą izolacją i brakiem wsparcia otoczenia, co wzmaga u młodych matek uczucie zniechęcenia, przytłoczenia i samotności. Najmniejsze ryzyko depresji poporodowej wykazywały kobiety z terenów półwiejskich (5 %), a w przypadku obszarów wiejskich depresja poporodowa pojawiała się u 6 % kobiet, a półmiejskich – 7 % badanych.

Wydaje się, że od urbanizacji nie ma ucieczki, dlatego dalsze badania nad czynnikami, które wpływają na zdrowie psychiczne mieszkańców miast są niezbędne. Być może dzięki nim uda się sprawić, że miasta staną się przyjazne mieszkańcom.